Robaki w czterogwiazdkowym hotelu, czyli Wielki Finał BlogerChef!

15:14:00

Nie, tytuł tego posta nie jest chwytem reklamowym. Robaki naprawdę były częścią Wielkiego Finału konkursu BlogerChef, ale o tym za chwilę ;)



Na to wielkie wydarzenie czekałam z niecierpliwością! Byłam bardzo ciekawa, co tym razem przygotują najlepsi blogerzy, wyłonieni w trakcie pięciu półfinałów tej edycji konkursu. Pojechałam razem z Magdą (Breakfast time!) i Mają (Pozytywne żywienie) jako ekipa wspierająca Karolinę (Kuchnia Smakoszy), która znalazła się wśród finałowej piątki. Wielkie emocje rozpoczęły się już w trakcie naszej wspólnej podróży do Hotelu Windsor****, w którym odbywały się ostatnie zmagania uczestników. Kilkaset kilometrów jazdy do Jachranki sprawiły, że byłyśmy jeszcze bardziej podekscytowane tym wydarzeniem!



Gotowanie konkursowe tym razem miało inny przebieg, niż w półfinałach. Finaliści mieli za zadanie przygotować jedną własną, wcześniej zgłoszoną potrawę i jedno danie z użyciem dwóch tajemniczych składników, które blogerzy poznali dopiero na miejscu. Co znajdowało się w czarnych skrzynkach? Żurawina Bakalland i mielony imbir Appetita.Godzina na wymyślenie i przygotowanie dania godnego Finału okazała się sporym wyzwaniem! Mimo to wszyscy poradzili sobie z zadaniem, chociaż oceny Jury były bardzo zróżnicowane. Moim zdaniem potrawy konkursowe pokazały, że poziom BlogerChefa jest naprawdę wysoki.


Wśród zaprezentowanych dań to Paweł Urbański, autor bloga Kuchnia Słonia, najbardziej sprostał oczekiwaniom jurorów. Przygotowana przez niego perliczka w zatarze z jadalną ziemią była bardzo wykwintna i z pewnością godna wielkiego finału. Również steki i sałatka z żurawinowym sosem Anny Kosterna-Kaczmarek (Czosnek w pomidorach) zebrały dużo pochwał. Ja jednak największą ochotę miałam na kopytka z bobu z sosem bazyliowo-miętowym, autorstwa Karoliny. Proste, a jednocześnie pyszne!


Po konkursowych zmaganiach mieliśmy czas na lunch, chwilę odpoczynku i warsztaty z Adamem Michalskim "Syfony iSi w domowej kuchni". Muszę przyznać, że dowiedziałam się z tego pokazu wielu ciekawych rzeczy, m. in. jak przyrządzić tiramisu, korzystając z syfonu.


Uroczyste ogłoszenie wyników połączone z kolacją było punktem kulminacyjnym sobotnich zmagań. Po trzymającym w napięciu wstępie organizatorów dowiedzieliśmy się, że zwycięzcą II edycji konkursu BlogerChef został Paweł, a drugie miejsce zajęła Ania. Jeszcze raz gratuluję laureatom i finalistom, byliście genialni! :)


Nagród od sponsora było bez końca. Te dla zwycięzcy opiewały na kwotę 20 tysięcy złotych, lecz każdy finalista otrzymał pokaźną ilość wspaniałych prezentów. Było o co walczyć!

I wreszcie nawiążę do tytułu posta. To właśnie po kolacji mieliśmy okazję skosztować... robaków! Przyznam szczerze, że nie miałam odwagi zjeść któregokolwiek z nich. A podobno są bardzo dobrym źródłem białka.. ;)



Dzień pełen wrażeń zakończył się w klubie Akwarium, gdzie bawiłyśmy się z dziewczynami jeszcze do późnych godzin. Wyczerpane emocjami niemal od razu zasnęłyśmy w hotelowych pokojach - w niedzielę czekały nas bowiem kolejne atrakcje: Piknik BlogerChef! Ale o tym dowiecie się już w kolejnym poście :)


You Might Also Like

3 komentarze

  1. fajne wydarzenie! same pyszności serwowane i tak mile spędzony czas :)
    a te robaki mnie przeraziły, nie wiem czy kiedykolwiek odżyłabym się zjeść, nawet jeśli nie byłabym wegetarianką...nie! nigdy, okropne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja chyba bym czegoś spróbowała... tak z czystej ciekawości, bo lubię nowe doznania i wyzwania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale to był stres :D Maaatko, ale dzięki Wam leeepiej się to znosiło :D :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!
Anonimowy użytkowniku, zostaw proszę swoje imię lub nick - będzie mi miło wiedzieć, z kim mam do czynienia :)

myTaste.pl

Jestem na

Durszlak.pl

Polub na Facebooku

Obserwatorzy