Wrocław kulinarnie (i nie tylko)

08:25:00

 Planowałam tę podróż już od dawna, w końcu udało się! Wrocław bardzo mnie zaskoczył. W sobotni, wiosenny poranek na Rynku głównym było niemal...pusto. Ten rzadki widok sprawił, że polubiłam to miasto. Chociaż przez chwilę mogłam rozkoszować się przyjemnym spacerem, mogłam chłonąć widoki, podziwiać malownicze kamieniczki. Bez tłumu turystów, gwaru i wszechobecnych aparatów.



 Pogoda naprawdę nam dopisała. Widok Wrocławia z wieży klasztornej zapierał dech w piersiach.



Ilość kłódek na moście w Ostrowie Tumskim naprawdę robi wrażenie! 
Cóż.. sama przyczyniłam się do powiększenia tej ogromnej liczby ;)



Co jeszcze zwiedziłam? Planowaliśmy podróż do Ogrodu Japońskiego, jednak niestety otwierany jest on dopiero od kwietnia. Widziałam za to Halę Stulecia (robi wrażenie!) i wrocławskie ZOO, do którego z pewnością się jeszcze wybiorę. Na taką wycieczkę trzeba jednak poświęcić zdecydowanie więcej, niż 2 godziny - ilość zwierzątek, które można tam zobaczyć jest ogromna!

Jeśli chodzi o kulinaria, to jestem przyjemnie zaskoczona, że w samym sercu miasta można spotkać knajpki dla wegetarian. Odwiedziłam bar Vega, w którym (co również mnie zaskoczyło!) drzwi dosłownie się nie zamykały, a wszystkie stoliki były pozajmowane. Czyżby to był znak, że ludzie przestali karmić się wyłącznie plastikowym jedzeniem z fast foodów i są chętni poznawać inne smaki? Oby!

Zamówiłam burgera buraczanego, zupę krem marchewkowo-imbirową i sałatkę. Cóż, było smacznie, ale bez szaleństw. Burger był bardzo dobry, tylko że... mały. Za całość zapłaciłam 16.50zł - jak na te porcje, to trochę dużo. Bar ma jednak w ofercie wiele pozycji: burgery, naleśniki, samosy, pierogi, wegańskie desery a nawet... zrazy. Ciekawa jestem, z czego są zrobione...





Kolejną wege knajpką w okolicy jest Greenway. Tutaj nie wchodziłam, ale menu wydaje się chyba nawet lepsze od Vegi. Następnym razem przetestuję właśnie ten bar.


Odwiedziłam także mały, uroczy sklepik na rynku - Słodkie Czary Mary. Cudowny, karmelowy zapach unoszący się w środku i pastelowe kolory sprawiły, że poczułam się jak mała dziewczynka :)
Cukierki i lizaki są wyrabiane na miejscu, można zobaczyć to na własne oczy - a później nabyć małą, słodką paczuszkę ;)


Na tym skończyła się moja pierwsza wyprawa do Wrocławia, ale bardzo chętnie tam wrócę. 

A Wy, macie jakieś ulubione miejsca w tym mieście? Możecie polecić jakieś knajpki? Chętnie dowiem się, gdzie jeszcze warto pójść!

You Might Also Like

10 komentarze

  1. jej, rzeczywiście sporo tam tych knajpek - to coś dla mnie! sama dawno nie byłam już w Wrocławiu i kiedy już będę na pewno wstąpię na takie smaczne danie :)
    generalnie fajnie jest sobie pozwiedzać, dobrze zjeść i zobaczyć nowe miejsca :) do tego w tak miłym towarzystwie, prawda? :) więcej takich wycieczek by się przydało!
    miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Green Way jest w BB, dobre ale również bez szału:)
    Ojej.. miałaś cudowna pogode! :) aahh... ten poranek:)

    I ja nie widzialam tej słodyczy karmelowej na rynku?!?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten malutki sklepik jest tuż przy barze Vega :)

      Usuń
  3. Wrocław jest bardzo ładny:) świetne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam Wrocław na co dzień, ale wciąż mnie zachwyca. I zapraszam znowu ;)
    Swoją drogą, to dobrze, że ludzie do tej Vegi idą, a nie do Maca, który jest na przeciwko praktycznie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tydzien temu byłam w Słodkie czary - mary. zaczarował nas ten sklepik:) .... a Wrocław - no cóż jestem od tego miasta uzależniona:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam Ci restaurację Bernard znajdującą się w samym rynku (prawie na przeciwko Vegi). Smaczne jedzenie (polecam makaron z wołowiną) i pyszne czeskie piwo - niepasteryzowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za poradę, zajrzę tam następnym razem z ciekawości! :)

      Usuń
  7. A ja polecam odejść trochę od Rynku w uliczkach dookoła jest tyle knajpek, że można oczopląsu dostać, żałuję ogromnie, że nie mogę w nich jeść, ale kiedy jeszcze mogłam, to szlajałam się od jednej do drugiej i próbowałam co tam mają ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam skręcić w mniej znane uliczki z dala od zgiełku :) Po tej pierwszej wizycie we Wrocławiu, w której chciałam chłonąć atmosferę Rynku, zaszyłam się już nieco dalej :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz!
Anonimowy użytkowniku, zostaw proszę swoje imię lub nick - będzie mi miło wiedzieć, z kim mam do czynienia :)

myTaste.pl

Jestem na

Durszlak.pl

Polub na Facebooku

Obserwatorzy