Tatry od kuchni - moja relacja

09:16:00

Czas trwania: 5 dni

Liczba przebytych kilometrów
- samochodem: 560 km
- pieszo: ok. 40 km
Odwiedzone miejsca: Kościelisko, Zakopane, Białka Tatrzańska






Choć bardzo żałuję, wróciłam. Wszechobecna zieleń lasów, widok gór za oknem oraz charakterystyczne góralskie domy ze spadzistymi dachami zostawiłam za sobą. Na szczęście chwile spędzone przez ten tydzień w Kościelisku i okolicach w pamięci pozostaną ze mną na długo.

To było moje pierwsze spotkanie z Tatrami. Nigdy nie byłam w okolicach Zakopanego, stąd moje większe niż u innych podekscytowanie. Jeśli jednak mam być szczera, Krupówki nie są moim ulubionym miejscem. Zbyt tłoczno, trochę kiczowato. Jarmarczna atmosfera jest dla mnie za bardzo wyczuwalna; wolę ciszę i spokój na górskich szlakach.

Są jednak miejsca, które spodobały mi się od pierwszego wejrzenia.


Duże wrażenie wywarła na mnie urokliwa herbaciarnia w Białce Tatrzańskiej, o wdzięcznej nazwie "Pod Złotą Łyżwą". Fantastyczna atmosfera i przytulny wystrój od razu przypadł mi do gustu, a herbata i prawdziwa szarlotka tatrzańska okazały się strzałem w dziesiątkę. To miejsce, do którego z pewnością chciałabym wrócić. Jeśli będziecie w okolicy - koniecznie tam zajrzyjcie!

Posiłki przygotowywaliśmy głównie w naszym domku, dzieląc się obowiązkami. Jednak głównym pomysłodawcą tych pyszności był kolega (Kuba, jeśli to czytasz - DZIĘKUJEMY!). I muszę przyznać, że wszystkie potrawy smakowały nam bardziej, niż w knajpach. No i z pewnością były tańsze ;) 

Sałatka z tuńczykiem, kukurydzą, cebulą, papryką i ogórkami
Na ostro - spaghetti i sałatka
Pierś z kurczaka w marynacie ziołowej, sałatka warzywna
Mój chłopak wsiąkł w kulinarną fotografię na tyle, że gdy ja poszłam spać, on uwiecznił zrobioną przez siebie "kolację"... :D



Moje pierwsze spotkanie z tatrzańskimi szlakami niestety nie było do końca udane. Wybraliśmy trasę, podczas której wyszedł mój kompletny brak kondycji, a pogoda dała nam się we znaki. Wędrówka z kołaczącym sercem i pulsującym bólem głowy nie byłaby pewnie taka zła, gdyby nie pogoda - było zimno, siąpił deszcz, trzeba było pokonywać śliskie i chwilami dość niebezpieczne podejścia. W dodatku "zahaczyliśmy" o Jaskinię Mroźną, co z moim lękiem przed ciasnymi pomieszczeniami jakoś zupełnie nie współgrało. Mimo to dzielnie przeszłam całą trasę i końcowy spacer Doliną Kościeliską należał do całkiem przyjemnych ;)

Tak wyglądałam po przejściu mojej pierwszej tatrzańskiej trasy ;)

Niestety, warunki atmosferyczne dały mi mocno popalić - dopadło mnie wyjątkowo paskudne przeziębienie, które (choć już w lżejszej postaci) trzyma mnie do teraz. Przez kilka dni zużyłam kilkadziesiąt chusteczek, potem doszedł również kaszel i ból gardła. Najgorszy był dzień, w którym zupełnie straciłam smak - nawet cola smakowała dla mnie wtedy jak woda gazowana, a czekolada z orzechami (moja ulubiona) nie przyniosła żadnego (zupełnie!) doznania smakowego. Jako osoba, która czerpie ogromną radość ze smakowania potraw, ogromnie wtedy cierpiałam. Musiałam jeść - jednak bez jakiejkolwiek przyjemności. To był najgorszy dzień od niepamiętnych czasów.

I nagle stał się cud - najpierw poczułam zapach spalin samochodowych ;) Później, w domu, poczułam zapach krojonej przeze mnie cebuli. Spróbowałam trochę sałatki i... smak powrócił! Może jeszcze trochę przytłumiony, ale i tak przyniosło mi to ogromną radość. Nie wiem, czy wytrzymałabym, gdyby ten stan potrwał dłużej ;)

Nasza ostatnia wędrówka była już o wiele przyjemniejsza, choć trwała prawie 8 godzin. Dolina Kościeliska, Iwaniacka Przełęcz i Dolina Chochołowska to piękne miejsca, które każdy miłośnik gór zobaczyć powinien. 

Nie zabrakło przystanku w schronisku na Hali Ornak a w nim oscypka z grilla podanego z żurawiną. Mój chłopak zamówił naleśniki z serem i śmietaną, które również okazały się pyszne. Wciąż jednak żałuję, że nie wzięłam wtedy szarlotki - z tego, co zauważyłam, wyglądała przepysznie. A jedna porcja zajmowała pół talerza!

Uroczy Ritter's jogurtowy, w sam raz na przekąskę

Dolina Kościeliska

Mam nadzieję, że Was nie zamęczyłam ilością zdjęć - starałam się przekazać jak najlepiej pobyt w tym pięknym zakątku Polski. Jeśli będziecie mieli okazję - koniecznie odwiedźcie Tatry!
 :)



You Might Also Like

5 komentarze

  1. Bardzo ciesze się, że wyjazd się udał :) Kocham góry - te przepiękne krajobrazy, czyste powietrze. Nie dziwię Ci się, że nie chciałaś wracać... Na pewno te wspomnienia pozostaną w Twojej pamięci na długo :)

    A rok temu szłam tą trasą przez Dolinę Kościeliska :) Długa i trochę męcząca, ale warto dla samych widoków a potem i satysfakcji, ze się przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Ci zazdroszczę tego wyjazdu. Kocham Tatry <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie piękne zdjęcia, ta dolina na ostatniej fotografii... cudo♥

    Krupówki to istne wyzwanie i swoisty test dla turystów, można się zrazić do Zakopanego. Kicz, jakieś zupełnie niepasujące do gór pseudopamiątki... Ale wejdziesz do pierwszej lepszej góralskiej knajpy i czujesz, po prostu TO czujesz! Niesamowitą góralską potrzebę przynależności do Tatr, do tego jedzenia, po prostu do klimatu:)

    Nieźle wyglądałaś po tej tatrzańskiej trasie:p
    Ja kiedyś wlazłam na Gubałówkę w baletkach, niby tylko Gubałówka, ale głupota się mnie wtedy mocno trzymała:P

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowne zdjęcia, nie ma to jak wycieczka w góry ;)
    i takie pyszności tam jadłaś *-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Tatry są niezwykłe, został tam kawał mojego serca;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!
Anonimowy użytkowniku, zostaw proszę swoje imię lub nick - będzie mi miło wiedzieć, z kim mam do czynienia :)

myTaste.pl

Jestem na

Durszlak.pl

Polub na Facebooku

Obserwatorzy